PODRÓŻE PO AMERYCE

NOWY JORK – FASCYNUJĄCY DZIEŃ W MIEŚCIE, KTÓRE NIGDY NIE ŚPI

W ramach wiosennych postanowień, postanowiłam się zabrać się za nadrabianie zaległości na blogu. Bo zdecydowanie jest o czym pisać i co pokazywać 🙂 Bardzo podoba mi się tutejsza wiosna, z letnimi temperaturami i słońcem, ale dziś postanowiłam przenieść się na chwilę do nieco zimniejszego klimatu. Do miejsca, gdzie zaczęłam swoją przygodę z Ameryką (o pierwszych chwilach przeczytacie tutaj). Nowy Jork, fascynujące miasto, które podobno nigdy nie śpi. Choć w samym mieście spędziłam zaledwie chwilę, to chcę pokazać Wam tam ten kawałek, który udało mi się zobaczyć!

CZY TO SIĘ DZIEJE NAPRAWDĘ!? 🙂

Moje pierwsze dni w USA nie były jakieś niezwykłe. Było szkolenie na Long Island i kilka dni wypełnionych niezbyt fascynującym wykładami oraz pierwszym w życiu jet lagiem. Sytuację ratowały jedynie nowe znajomości i oczekiwanie na ostatni dzień szkolenia 😉 Tego ostatniego dnia była bowiem zaplanowana wycieczka do Nowego Jorku. Jeszcze nie mogłam uwierzyć, że za moment zobaczę miasto, o którego odwiedzeniu marzyłam od tak dawna! Kiedyś to marzenie wydawało mi się tak odległe i nierealne, że nie do końca wierzyłam, że kiedyś spełni.. Dlatego wtedy, gdy było już tak blisko, jeszcze nie do końca wierzyłam, że to wszystko dzieje się naprawdę!

WYCIECZKA PO JAPOŃSKU

Bardzo się cieszę, że zaplanowano dla nas taką atrakcję na koniec szkolenia, choć nie ukrywam, że czas jaki spędziliśmy w Nowym Jorku był zdecydowanie za krótki. Kilka godzin, niecały dzień na tak olbrzymie i fascynujące miasto?! Mogę powiedzieć, że Nowy Jork zwiedziłam razie nieco po japońsku czyli jako-tako. Choć w paru miejscach udało mi się być i kilka rzeczy zobaczyć, to jednak czuję ogromny niedosyt! Wiem już, że raczej nie jest to miejsce, w którym chciałabym zamieszkać na stałe ale z przyjemnością zagłębiłabym się w ulice Manhattanu, pospacerowała po Central Parku, zrobiła zakupy na Piątej Alei, przeszła się po Brooklyn Bridge.. tak na spokojnie i bez pośpiechu, który towarzyszył mojej pierwszej wizycie w NYC.

MOJE PIERWSZE NOWOJORSKIE WRAŻENIA

Do teraz mam w głowie ogrom wrażeń, towarzyszący mojej pierwszej wizycie w NYC. Nieustanny dźwięk klaksonów żółtych taksówek, smak nowojorskiego sernika, zapierający dech w piersiach widok tysięcy oświetlonych budynków, widziany z Top of the Rock. Tysiące ludzi na Times Square, dumna Statua Wolności i przepiękny Brooklyn Bridge niestety widziany tylko zza szyby autokaru.

Wiecie co kupiłam sobie na pamiątkę z Nowego Jorku? Ta białą koszulkę z napisem I LOVE NYC 😉 Kiedy te koszulki zrobiły się popularne kilka lat temu, to bardzo chciałam taką mieć, jednak obiecałam sobie, że kupię ją dopiero, gdy uda mi się dotrzeć do NYC. Dziś mam swoją koszulkę i choćby miała wisieć w szafie to będzie mi przypominać o tym, że marzenia się zawsze spełniają.

Stary zwyczaj nakazywał wrzucić grosik do fontanny by wrócić do danego miejsca. Fontanny na Times Square nie znalazłam, grosika też nie miałam, więc polski piątak zgubiony w okolicach Empire State Building musi załatwić sprawę 🙂 Na pewno chcę tam wrócić i przeżyć o wszystko jeszcze raz, tym razem bez przewodnika i ograniczeń czasowych. Cóż, wszystko przede mną, przecież dopiero zaczęłam swoją przygodę z USA!

*

Jak Wam się podobał kawałek NYC? To moja pierwsza, ale na pewno nie ostatnia wizyta w tym fascynującym mieście. Następnym razem na pewno zostanę tam dłużej, nacieszę się atmosferą i będę mogła pokazać Wam o wiele więcej  😉

You Might Also Like

4 komentarze

  • Reply
    EwaEwa
    16 kwietnia 2014 at 15:11

    Moje największe marzenie, takze mega Ci zazdroszcze!

    • Reply
      kashienka
      18 kwietnia 2014 at 14:33

      To życzę Ci by, udało Ci się je spełnić tak jak mnie 🙂

  • Reply
    Anonimowy
    16 kwietnia 2014 at 18:37

    Pozdrawiamy Cię Kasieńko! Super !!

    • Reply
      kashienka
      18 kwietnia 2014 at 14:34

      Dziękuję! A od kogo te pozdrowienia? 🙂

    Leave a Reply