INNOŚCI W STANACH

INNOŚCI W STANACH: NASTAWIENIE LUDZI

Od momentu mojego przylotu do Stanów codziennie odkrywam rzeczy, które mnie w jakiś sposób zaskakują i są kompletnie inne od tego, do czego przywykłam w Polsce. Dlatego od dziś startuję z cyklem “Inności w Stanach”. Mam zamiar stworzyć cykl postów na blogu, w którym będę porównywała różnice w życiu w Polsce i w życiu za oceanem. Czasem będą to zupełne drobiazgi z życia codziennego, czasem poważniejsze sprawy. Mam nadzieję, że ten nowy cykl się Wam spodoba!

W pierwszej notce poruszę temat, który został przeze mnie zauważony bardzo szybko po przylocie do Atlanty. Chodzi mi  zupełnie inne nastawienie ludzi w Stanach. Dla mnie ta amerykańska inność zdecydowanie zasługuje na duży plus!

CZY MY SIĘ ZNAMY?!

Jak pierwszy raz poszłam przejść się na spacer po okolicy byłam zdziwiona ile osób do mnie pomachało lub powiedziało cześć! Nikogo przecież nie znałam a ludzie zdawali się zachowywać jak moi starzy znajomi. Gdy jakiś facet przed sklepem widział, że mozolę się z zaparkowaniem dużego auta, tylko się przyjaźnie uśmiechnął, mimo że musiał czekać. A gdy zatrzymywałam na światłach systematycznie widziałam kogoś kto machał z sąsiedniego auta. Ludzie cały czas wymieniają uprzejmości z osobami, które widzą po raz pierwszy w życiu, chwalą piękną pogodę lub mówią ci.. jakiś komplement. Ile razy słyszałam już, że mam świetny akcent! Gdziekolwiek jesteś, ciągle słyszysz: “How are you?” (ang. Jak się masz?), “Have a wonderful day!” (ang. życzę Ci dobrego dnia!) albo “How I can help you?” (ang. Jak mogę Ci pomóc?).

No i ten uśmiech! Przyznam, że dopiero tutaj zrozumiałam o co chodzi z tym słynnym amerykańskim uśmiechem. Ludzie uśmiechają się szeroko prawie cały czas, najczęściej prezentując przy tym całe uzębienie! 😉 W pierwszej chwili było to dla mnie trochę nienaturalne a nawet nieco męczące. Nie byłam przyzwyczajona do uśmiechu przez calutki czas i small talk (ang. krótka rozmowa na neutralny temat) praktycznie z każdym.

W końcu w Polsce to jak się spotka znajomego to na pytanie co słychać, często się słyszy “stara bida”. Jest to także fenomenalna okazja by ponarzekać na pogodę, niskie zarobki czy partię rządzącą, Tutaj natomiast – achy i ochy na każdym kroku. Wydawało mi się to odrobinę sztuczne tak się uśmiechać i zasypywać grzecznościami cały czas. Ale po kilku tygodniach odkryłam, że to naprawdę działa! Nawet jeśli masz niezbyt dobry humor i spotykasz takie uśmiechnięte osoby to zarażasz się od nich tą pozytywną energią. Mało tego – za chwilę przekazujesz ją dalej 🙂

OBSŁUGA KLIENTA

Podobnie rzecz się ma w relacji klient-obsługa. Niby trochę lat minęło od PRL-owskiego “Ty wiesz, kim Ty jesteś? KLIENTEM! Więc głowa niżej, ręce po sobie..” i w sklepach w Polsce raczej nie spotkamy się bezpośrednio z niemiłym traktowaniem. Jednak nierzadko jeszcze spotkamy się ze skrajnie znudzoną panią w spożywczaku lub pogardliwym spojrzeniem pań, gdy przypadkiem wejdziemy do sklepu, na który, oceniając po ubiorze, niekoniecznie nas stać. A w markecie to nie zdarzyło mi się by ktoś zaoferował pomoc bez pytania 🙂

Tutaj w sklepach normą jest uśmiech i pytania o samopoczucie, czasem przez każdego z kilkunastu pracowników. Gdy rozglądasz się bezradnie po półkach, natychmiast materializuje się ktoś, kto pyta czy nie potrzebna Ci pomoc (raz facet szukał ze mną przyprawy do ciasta marchewkowego przez dobre 10 min!). Kiedy coś rozsypiesz przypadkiem po sekundzie podbiega ktoś z obsługi i zapewnia Cię, że to żaden kłopot kładzie Ci nowe opakowanie w koszyku. W bardziej ekskluzywnych sklepach zaś nie traktują Cię jak intruza, który przyszedł popatrzeć, tylko witają uprzejmie i często komplementują jakiś element Twojego stroju.

W instytucjach jest podobnie. W banku, który odwiedziłam by założyć swoje amerykańskie konto napotkałam na króciutką kolejkę. Przyzwyczajona do o wiele dłuższego czekania w bankach, spokojnie usiadłam na krzesełku. Po pół minuty czekania podszedł do mnie pan, przeprosił mnie, że muszę czekać, podał wodę mineralną i zapytał czy nie napije się kawy. Po dwóch minutach w kolejce byłam już obsługiwana. Co wy na to, żeby te nasze panie Halinki w PKO nauczyć takiego zachowania? 😀

W restauracji tak samo. Kelner przychodzi do stolika gości znacznie częściej niż w Polsce. Wiadomo, z napojami/jedzeniem ale oprócz tego jeszcze zagląda kilka razy, żeby zapytać czy wszystko smakuję, przynieść dolewkę picia, albo zapewnić, że zamówiony posiłek będzie gotowy za 5 minut. Wszystko oczywiście ze słynnym amerykańskim uśmiechem 😉 Z jednej strony wiem, że takiego zachowania wymaga od tych ludzi kierownictwo i że nie robią tego z własnej nieprzymuszonej woli. Jednak naprawdę miło spędza się tutaj czas, gdy spotyka się z życzliwym traktowaniem na każdym kroku.  

*

Co sądzicie o takim cyklu postów? Chcielibyście częściej czytać o innościach w Stanach? Czy takie różnice między Polską a USA są dla Was w ogóle ciekawe? 🙂

You Might Also Like

10 komentarzy

  • Reply
    Anonimowy
    24 lutego 2014 at 23:33

    Jakbym wdział za kierownicą taką śliczną blondynkę też bym był uprzejmy 😉

    • Reply
      kashienka
      25 lutego 2014 at 00:00

      Hahaha, nie sądze żeby to był główny powód, ale dziękuję za miłe słowa 🙂

  • Reply
    Andżelika
    22 lipca 2017 at 19:02

    Moja znajoma 10 lat mieszka w USA i bardzo często powtarza, że te How are you w ogóle nie interesuje Amerykanów tylko taka forma, co ciekawe jej mąż Amerykanin też przytaknął, że nikogo w rzeczywistości nie interesuje co u Ciebie słychać. Sama nie wiem komu 😉 Jeszcze jedno jak to jest z tym optymizmem Amerykanów masę z nich ma problemy z depresją. Czy przesadne pochwały nie dają odwrotnego efektu? Oglądałam wypowiedź jakiegoś profesora czy psychologa z USa, że młodzi wchodzą na rynek pracy z wręcz rozszczeniowym nastawieniem i czują, że mają nadzwyczajne umiejętność a w rzeczywistości ich nie mają. Potem pracodawca nie chwali o głupoty i roszczarowanie. Nie jestem za typowym wychowaniem jak w Polsce, że mało pochwał itd. Jednak przechwalone dzieci to jakaś porażka. Nie chciałabym aby moje dziewczyny wręcz były uzależnione od pochwał a niestety się to zdarza. Się rozpisałam. Wydaje mi się, że Polacy mogą się uczyć dużo od Amerykanów ale oni od nas też

    • Reply
      kashienka
      25 lipca 2017 at 17:36

      Haha, ale to prawda z tym “How are you?” 😉 Kiedyś mąż mi powiedział, że to przecież wcale nie pytanie, tylko zwrot grzecznościowy 😀
      A co do reszty to masz rację, że przesada w żadną ze stron nie jest wskazana. Wszystko z głową, bo nawet z chwaleniem dziecka można tak naprawdę przesadzić. A Amerykanom czasem się to zdarza 😉

  • Reply
    Sonia
    15 grudnia 2017 at 03:10

    Cykl super!! Moze chociaz cos zmienisz w naszym spoleczenstwie… 😉

    Ja od 5 lat ponad w Irlandii mieszkam i takie same roznice. Zawsze dostaje szalu jak lece do Polski… odwyklam od mentalnosci Polakow (wiekszosci 😉 ).

    O wiele lepiej sie zyje w spoleczenstwie gdzie jak niechcacy kogos szturchniesz to jeszcze Cie za to przeprosi, gdzie nawet jak go to nie obchodzi za bardzo to i tak sie do Ciebie usmiechnie i zapyta jak sie masz. Gdzie ludzie na ulicy nie patrza pod nogi tylko na ludzi… i gdzie w sklepach/bankach/pracy traktuja Cie jak czlowieka a nie jak zlo konieczne. :))

    Chciala bym zeby i w Pl sie to troche pozmienialo. Ludzie by byli chociaz odrobine szczesliwsi. 🙂

    Pozdrawiam goraco

    • Reply
      kashienka
      20 grudnia 2017 at 06:03

      Niestety odczuwam czasem taki sam zgrzyt jak przylatuję do Polski 🙁 Wszyscy marudzą, zero uśmiechu czy dobrego słowa. Chociaż mam wrażenie, że młodsi ludzie i tak mają już nieco inną mentalność, bardzo otwartą i przyjazną. Oby to zmieniło się na lepsze 🙂

  • Reply
    Arleta
    6 kwietnia 2018 at 17:05

    Jak dla mnie super post 🙂 Właśnie słyszałam o tym, ze Amerykanie są bardzo serdeczni i mimo, ze nie znają kogoś to próbują nawiązać kontakt i generalnie zachowują się, jakby znali od lat 🙂

    • Reply
      kashienka
      9 kwietnia 2018 at 22:37

      Dokładnie tak jest! Na początku nieco ciężko było się do tego przyzwyczaić, ale teraz jest to moja ulubiona “inność” 🙂

  • Reply
    Asia |MyNaSwoim.pl
    8 kwietnia 2018 at 14:15

    Hah, tej serdeczności brakuje mi w PL. A o ile lepsze jest zycie kiedy jest sie POZYTYWNIE nastawionym, nawet w swojej pracy (jako pani sprzedajaca)

    • Reply
      kashienka
      9 kwietnia 2018 at 22:36

      Dokładnie tak! Za każdym razem jak przylatuje do PL to muszę się kilka dni przyzwyczajać do tego braku uśmiechu i zagadywania na każdym kroku 😛

    Leave a Reply